Zapisz się na newsletter i otrzymuj jako pierwsza/y informację
o promocjach i nowych wydarzeniach
Co się dzieje, kiedy światło pada nie tylko na nasz talent, lecz również na nasze wyobrażenie o własnej wielkości?
Dzisiaj o godzinie 21:13 Słońce wchodzi do Lwa, znaku, którym włada. Wchodzi więc na własny teren, odzyskując pełnię swojej siły, ognia, światła i życiowej mocy.
Rozpoczyna się czas, w którym rosną nasze ambicje. Coraz silniej pragniemy pokazać światu, kim jesteśmy, co tworzymy, co potrafimy i dokąd chcemy zmierzać.
Chcemy być widziani, zaznaczyć swoją obecność.
Chcemy przestać stać w cieniu ludzi, którzy być może mają mniej do powiedzenia, lecz od dawna mówią głośniej.
Słońce w Lwie nie lubi pomniejszania siebie. Nie czuje się dobrze w przestrzeni, w której człowiek przeprasza za swoją siłę, twórczość, inteligencję, urodę, talent albo ambicję. Przypomina, że życie potrzebuje ekspresji. Potencjał zamknięty na zawsze w prywatnym pokoju pozostaje jedynie możliwością, która nigdy nie została skonfrontowana ze światem...
Dlatego najbliższe dni mogą przynieść silniejszą potrzebę pokazania swojej pracy, wysłania projektu, opublikowania pierwszego materiału, otwarcia kanału, zaprezentowania swojej twórczości, napisania wiadomości do kogoś, kto może otworzyć kolejne drzwi.
Możemy poczuć większą gotowość, aby wysłać CV, wykonać ważny telefon, zawalczyć o stanowisko, powiedzieć wyraźniej o swojej wartości albo poprosić o wynagrodzenie odpowiadające temu, co rzeczywiście wnosimy.
To nie jest jednak zwyczajne wejście Słońca do Lwa.
Na niebie działa potężna konfiguracja Jowisza, Urana, Neptuna i Plutona. Układ planet, który nie opisuje jednego wydarzenia ani chwilowego nastroju.
Mówi o zmianach rozciągniętych na kolejne miesiące i lata, o przeobrażeniu sposobu, w jaki myślimy, komunikujemy się, organizujemy społeczeństwa, korzystamy z technologii, rozumiemy prawdę, władzę, wolność i własne miejsce w zbiorowości.
To konfiguracja, która trwale zmieni świat.
Na moim kanale YouTube znajduje się nowy film, w którym dokładnie opowiadam o tej niezwykłej architekturze planetarnej i o procesach, które właśnie zaczynają wychodzić na powierzchnię. Warto posłuchać😉 ponieważ to, co dzieje się teraz na niebie, nie kończy się wraz z końcem lipca.
Lipiec jest raczej momentem, w którym zaczynamy widzieć kontury zmian przygotowywanych przez znacznie dłuższy czas.
Planety zewnętrzne pracują długofalowo.
Przesuwają fundamenty, zanim jeszcze dostrzeżemy zmianę w codziennym życiu.
Ich energia może przez wiele miesięcy istnieć w polu zbiorowym jako napięcie, kierunek, możliwość i proces, którego ostatecznych skutków jeszcze nie potrafimy nazwać.
Słońce działa inaczej.
Wchodząc do Lwa, zaczyna dotykać tej potężnej konfiguracji własnym światłem.
Staje się szybkim wyzwalaczem procesów, które wcześniej rozwijały się w głębszych warstwach.
To, co pozostawało rozproszone, zaczyna się zagęszczać.
To, co było odległą możliwością, może wejść w konkretne wydarzenia, decyzje, rozmowy i działania. Długofalowa energia zaczyna przyspieszać, intensyfikować się i nabierać osobistego znaczenia. Słońce wnosi do tej konfiguracji pierwiastek życia i świadomej woli.
Pyta, co z tym wszystkim zrobisz?
Czy pozostaniesz jedynie obserwatorem zmian, czy zdecydujesz się wziąć udział w tworzeniu nowej rzeczywistości? Kulminacja będzie narastała bardzo szybko.
Już 27 lipca Słońce niemal jednym ruchem utworzy opozycję do Plutona w Wodniku, trygon do Neptuna w Baranie i sekstyl do Urana w Bliźniętach. W ciągu jednego dnia dotknie więc najważniejszych punktów konfiguracji, która od kilku tygodni pracuje nad zmianą zbiorowej rzeczywistości. Następnie, 29 lipca, połączy się z Jowiszem w Lwie.
Tego samego dnia nastąpi pełnia Księżyca w Wodniku, gdzie właśnie przejdzie Północy Węzeł Księżycowy...
Zapnijcie pasy, bo z każdym kolejnym dniem energia będzie więc bardziej intensywna, szybsza i gęstsza. Coraz trudniej będzie pozostawać w zawieszeniu.
Coraz silniej możemy czuć potrzebę decyzji, ekspresji, ruchu i pokazania światu tego, co dotąd pozostawało w nas ukryte. Właśnie dlatego warto ten czas wykorzystać. Nie chodzi o to, aby działać impulsywnie tylko dlatego, że na niebie pojawiła się potężna konfiguracja.
Astrologia nie zastępuje świadomości.
Nie tworzy talentu, którego nie rozwinęliśmy, nie buduje kompetencji, na które nie pracowaliśmy, i nie zamienia wyobrażenia o sobie w rzeczywistą wartość.
Ona wzmacnia to, co już w nas istnieje. Słońce w Lwie może oświetlić naszą prawdziwą siłę, lecz może również rozświetlić ego tak mocno, że przestaniemy widzieć różnicę między potencjałem a fantazją na własny temat. Wzrośnie potrzeba uznania. Wzrośnie chęć pokazania się.
Możemy mocniej poczuć, że coś nam się należy, że zasługujemy na więcej, że inni wreszcie powinni dostrzec naszą wartość.
Zasadnicze pytanie brzmi jednak: czy nasze oczekiwania mają oparcie w rzeczywistości? Czy za pragnieniem widoczności stoi prawdziwa praca, wiedza, doświadczenie i dojrzałość? Czy chcemy pokazać coś, co rzeczywiście zbudowaliśmy, czy próbujemy jedynie zagłuszyć wewnętrzną frustrację większym gestem?
Prawdziwe poczucie własnej wartości nie polega na przekonaniu, że jesteśmy stworzeni do wszystkiego. Polega na świadomości tego, w czym naprawdę jesteśmy dobrzy. Obejmuje również wiedzę o tym, czego nie potrafimy, do czego jeszcze nie dojrzeliśmy i gdzie nasze oczekiwania nie mają pokrycia w możliwościach. Człowiek mający stabilny wewnętrzny fundament nie musi uważać się za wybitnego w każdej dziedzinie. Potrafi rozpoznać własny talent i nie traci energii na udowadnianie sobie wartości w miejscu, które nigdy nie było jego przestrzenią.
Wyobraźmy sobie kobietę, która pod wpływem nagłego przypływu pewności siebie postanawia zostać śpiewaczką operową, chociaż nie ma ani odpowiedniego głosu, ani przygotowania.
Słońce w Lwie może sprawić, że zacznie śpiewać głośniej.
Może wyjść na większą scenę, zwrócić na siebie uwagę i zdobyć publiczność, która wcześniej nie wiedziała o jej istnieniu. Większa głośność nie poprawi jednak jakości głosu.
To, co wcześniej słyszało kilka osób, teraz usłyszą setki. Brak talentu nie zniknie tylko dlatego, że został pokazany w mocniejszym świetle.
Stanie się jedynie bardziej widoczny.
Światło nie tworzy jakości. Ono ją ujawnia. W takiej sytuacji zasadnicze pytanie nie powinno brzmieć: „Jak sprawić, żeby usłyszało mnie jeszcze więcej osób?”.
Znacznie ważniejsze jest pytanie: „Gdzie naprawdę znajduje się mój talent?”.
Być może ta osoba nie przyszła na świat po to, aby śpiewać. Może ma niezwykły potencjał psychologiczny, organizacyjny, artystyczny, biznesowy albo intelektualny.
Może jej właściwa scena znajduje się zupełnie gdzie indziej, a potrzeba śpiewania była jedynie próbą zdobycia uznania w formie, która nigdy nie odpowiadała jej prawdziwej naturze.
Dojrzałość polega wtedy na wycofaniu energii z miejsca, w którym próbujemy być kimś innym, i skierowaniu jej tam, gdzie naprawdę istnieje nasza siła.
Właśnie do tego może służyć Słońce w Lwie.
Nie do bezrefleksyjnego ogłaszania światu każdej fantazji na własny temat, lecz do świadomego pokazania tego, co ma w nas fundament. Do wyjścia z cienia z talentem, który został rozpoznany, rozwinięty i wewnętrznie przyjęty. Do zajęcia przestrzeni odpowiadającej temu, kim rzeczywiście jesteśmy.
Najbliższe dni mogą dać nam ogromny impuls, aby wykonać ten jeden ruch, który przez długi czas odkładaliśmy. Wysłać wiadomość. Pokazać projekt. Opublikować materiał. Nazwać swoją wartość. Poprosić o więcej. Otworzyć się na możliwość, która wcześniej wydawała się zbyt duża. Warto działać odważnie. Warto jednak wcześniej sprawdzić, kto w nas chce wyjść na scenę. Czy jest to dojrzała część osobowości, która zna swoją wartość i jest gotowa ponieść odpowiedzialność za własny talent? Czy może zranione ego, które chce zostać zauważone za wszelką cenę, ponieważ od dawna czuje się pomijane, niedoceniane albo gorsze od innych?
Słońce w Lwie może uruchomić potężną ekspansję prawdziwego potencjału. Może również powiększyć wydmuszkową wielkość zbudowaną z frustracji, zazdrości i pragnienia uznania, za którym nie stoi jeszcze żaden realny fundament. Jedno i drugie stanie się bardziej widoczne. Dlatego ten czas nie pyta wyłącznie, czy mamy odwagę pokazać się światu.
Pyta, czy naprawdę wiemy, co chcemy mu pokazać.
Nadchodzące dni mogą przyspieszyć procesy, które wcześniej potrzebowały wielu miesięcy.
Mogą uruchomić przepływ wokół tego, co jest już gotowe, lecz czekało na moment decyzji.
Mogą pomóc nam sięgnąć po przestrzeń, która od dawna znajduje się w zasięgu naszych rzeczywistych możliwości.
Nie trzeba dziś wymyślać siebie od początku.
Trzeba rozpoznać to, co w nas prawdziwe, i przestać ukrywać to przed światem.
Co jest w Tobie już gotowe, lecz nadal czeka, aż pozwolisz temu wyjść na światło?
O całej potężnej konfiguracji Jowisza, Urana, Neptuna i Plutona oraz o zmianach, które może ona przynieść w życiu osobistym i zbiorowym, opowiadam w najnowszym filmie na YouTube.
BESTSELERRY:
MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ