W Baranie ten sam Neptun nie chce już unosić się ponad rzeczywistością. Chce wcielenia. Chce, by wizja stała się czynem.
I tu zaczyna się pytanie zasadnicze:
czy ten ogień będzie ogniem wyzwolenia, czy ogniem nowej zbiorowej iluzji?
Astrologicznie Neptun w Baranie oznacza zmianę jakości wiary.
To nie jest duchowość kontemplacyjna. To duchowość inicjacyjna, oparta na micie bohatera, misji, wybrania.
Baran nie zna półśrodków, a Neptun nie znosi pustki bez sensu istnienia.
Razem tworzą przestrzeń, w której rodzą się nowe ideologie, nowi mesjasze, nowi bogowie - niekoniecznie w sensie religijnym, lecz psychologicznym i społecznym, technologicznym.
Jak pisał Nietzsche, bogowie nie umierają dlatego, że przestajemy w nich wierzyć, lecz dlatego, że tworzymy nowych...
Neptun w Baranie sprzyja właśnie temu procesowi: projekcji sensu na "wybranych", idee, przywódców, narracje, które obiecują ogień, kierunek i natychmiastową tożsamość.
To czas, w którym duchowość przestaje pytać „dlaczego?”, a zaczyna pytać „kto poprowadzi?”.
A tam, gdzie pojawia się głód przewodnika, szybko pojawia się ktoś, kto jest gotów nim zostać...
Dlatego tak potrzebna jest nasza uważność, trzeźwość oceny, bo Neptun w Baranie w swoim cieniu, nie rozbraja iluzji, on nadaje jej dynamikę, język, otoczkę - odpowiednią do naszych czasów.
Powstaną zatem nowe ruchy sensu, nowe systemy znaczeń, nowe „religie epoki przejścia”: szybkie, emocjonalne, zbudowane na intensywności, porywające tłumy....potrzebujące na siłę przewodnika.
Ich obietnicą będzie wyzwolenie. Ich ukrytym kosztem oddanie sprawczości.
Baran potrzebuje przywódcy.
Neptun potrzebuje wiary.
A Społeczeństwo w kryzysie potrzebuje szybkich odpowiedzi.
To idealne warunki dla nowego autorytetu, wodza, mesjasza... Takiego, który uwodzi sensem. To władza, której sprawczość oddaje się dobrowolnie, w imię światła, misji, przebudzenia...
Historia uczy, że tam, gdzie duchowość przestaje być osobistą odpowiedzialnością, a staje się ideologią, bardzo szybko zaczyna służyć kontroli i zniewoleniu.
Na poziomie jednostkowym Neptun w Baranie konfrontuje nas z jednym z najtrudniejszych tematów psychologii - duchowym ego. Baran wzmacnia „ja”. Neptun je idealizuje. W efekcie łatwo pomylić autentyczne powołanie z projekcją, intuicję z impulsem, a wewnętrzne światło z potrzebą bycia kimś wyjątkowym.
Jak zauważał Jung, bogowie nie znikają - zostają zinternalizowani. W epoce Neptuna w Baranie to „bóstwo” często przyjmuje postać obrazu siebie: wojownika światła, przebudzonej jednostki, tej, która „wie”. Problem polega na tym, że im silniejsza identyfikacja z mitem, tym mniejsza zdolność do autorefleksji...
To czas, w którym naszą kluczową kompetencją nie będzie intensywność przeżycia, lecz zdolność do wątpienia i samodzielnego myślenia.
Umiejętność zadania sobie pytania:
czy to, co mnie porusza, naprawdę mnie wyzwala - czy tylko nadaje sens moim lękom?
A jednak Neptun w Baranie niesie także potencjał prawdziwej inicjacji. Ogień, który nie domaga się kultu, lecz odpowiedzialności. Duchowość, która nie mówi „chodź za mną”, lecz „stań na własnych nogach”. To droga trudniejsza, mniej spektakularna, pozbawiona zbiorowego uniesienia ale jedyna, która nie kończy się zależnością.
Ten ogień nie tworzy bogów.
On wypala iluzje.
To moment, w którym duchowość wraca do swojego pierwotnego sensu - nie jako system wierzeń, lecz jako praktyka świadomości, zdolnej do działania bez oddawania siebie w cudze ręce.
Neptun w Baranie nie jest obietnicą lepszego świata.
Jest próbą dojrzałości. Pyta nie o to, czy wierzysz, lecz komu oddajesz władzę nad sensem swojego życia.
Bo w epoce ognia największym zagrożeniem nie jest ciemność lecz światło, które oślepia!
To cykl, w którym jedni będą budować nowe ołtarze.
Inni uczyć się żyć bez nich.
I to właśnie ta różnica zdecyduje, czy Neptun w Baranie stanie się ogniem wyzwolenia, czy kuźnią nowych bogów...